Standardowy wpis w blogu

Była moc. Oddech. Wspólne doświadczenie.

Miałem ostatnio okazję poprowadzić medytację grupową.
Frekwencja dopisała – przyszło więcej osób, niż się spodziewałem. W sali zrobiło się cicho, zanim jeszcze zaczęliśmy. Każdy usiadł w swoim tempie, ktoś poprawił poduszkę, ktoś zamknął oczy od razu. Widać było, że ludzie przyszli naprawdę po coś dla siebie.

Zaczęliśmy od oddechu.
Najpierw tylko obserwacja – bez zmieniania czegokolwiek. Potem delikatne prowadzenie, tak żeby każdy mógł zostać w swoim rytmie. Z czasem oddechy się wyrównały. Nie dlatego, że ktoś kazał, tylko dlatego, że w grupie łatwiej jest się zatrzymać. Kiedy kilka osób oddycha świadomie obok siebie, powstaje coś, czego nie da się stworzyć w pojedynkę.

Po medytacji było cicho jeszcze przez chwilę.
Nikt się nie spieszył, żeby od razu wstać. Część osób siedziała z zamkniętymi oczami, część patrzyła przed siebie. Kilka osób powiedziało później, że poczuło wyraźną ulgę, że "coś puściło", że głowa na chwilę przestała kręcić się w kółko. Była moc – nie spektakularna, tylko taka spokojna, głęboka, która zostaje w ciele jeszcze po wyjściu z sali.

To właśnie lubię w praktyce grupowej.
Każdy przychodzi ze swoim dniem, ze swoim napięciem, ze swoimi myślami. A po godzinie wychodzi trochę lżejszy. Nie dlatego, że coś się "naprawiło", tylko dlatego, że przez chwilę było miejsce na oddech i obecność.

Dziękuję wszystkim, którzy przyszli.
Było mi bardzo dobrze Was prowadzić.

Jeśli chcesz doświadczyć takiej praktyki, zapraszam na kolejne spotkania grupowe. Terminy będę publikował w aktualnościach.

Do zobaczenia na macie.
Zacznij od oddechu.

Share